Wstęp
Polski rynek nieruchomości przechodzi właśnie fundamentalną przemianę, która zmienia zasady gry dla wszystkich uczestników. Po latach niekwestionowanej dominacji deweloperów i ciągłego wzrostu cen, teraz obserwujemy wyraźne przejście władzy w ręce kupujących. Pierwsze półrocze 2025 roku przyniosło niepokojące sygnały – sprzedaż mieszkań spadła o 10%, podczas gdy liczba dostępnych lokali osiągnęła historyczne rekordy. Ta wyjątkowa sytuacja tworzy unikalne możliwości dla osób poszukujących własnego M, ale jednocześnie stawia poważne wyzwania przed całym sektorem budowlanym. Warto zrozumieć, co dokładnie dzieje się na rynku i jak te zmiany mogą wpłynąć na nasze decyzje mieszkaniowe.
Najważniejsze fakty
- Sprzedaż mieszkań deweloperskich w siedmiu największych miastach spadła o 10% w porównaniu z pierwszym półroczem 2024 roku, osiągając poziom 18,3 tysiąca sprzedanych lokali
- Podaż mieszkań osiągnęła historyczne maksimum ponad 62 tysięcy dostępnych lokali, co oznacza wzrost o 30% rok do roku i tworzy rekordową nadwyżkę podaży nad popytem
- Ceny mieszkań zaczęły korygować w największych aglomeracjach, z największymi spadkami we Wrocławiu (do 11% na Kleczkowie) i Warszawie (5% w Śródmieściu)
- Rynek wyraźnie różnicuje się terytorialnie – podczas gdy Trójmiasto odnotowało wzrost cen o 10%, a Kraków zwiększył sprzedaż o 12%, Katowice zmagają się z 22% spadkiem sprzedaży
Spada sprzedaż mieszkań deweloperskich – o 10% mniej niż rok temu
Pierwsze półrocze 2025 roku przyniosło wyraźne oznaki ochłodzenia na rynku nieruchomości. Deweloperzy w siedmiu największych miastach sprzedali zaledwie 18,3 tysiąca mieszkań, co stanowi spadek o około 10% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Paradoksalnie, pomimo spadającej sprzedaży, oferta osiągnęła historyczne maksimum – klienci mogli wybierać spośród ponad 62 tysięcy lokali, czyli o 30% więcej niż rok wcześniej. Eksperci wskazują, że bez dodatkowych bodźców pobudzających popyt, rynek może wejść w fazę stagnacji.
Majowa chwilowa poprawa nie zmieniła trendu spadkowego
Maj okazał się wyjątkiem w ogólnym trendzie spadkowym, przynosząc krótkotrwałe ożywienie. Jednak już w czerwcu sprzedaż mieszkań zmalała o 18% względem maja, a liczba nowych inwestycji spadła do zaledwie 2,5 tysiąca. To wyraźnie pokazuje, że incydentalna obniżka stóp procentowych miała jedynie krótkotrwały, pozytywny wpływ na decyzje zakupowe, ale nie zdołała zmienić długofalowych nastrojów. Deweloperzy wyraźnie dostosowują ofertę do realnej, a nie założonej sprzedaży, co widać po weryfikacji ich planów inwestycyjnych.
Katowice z największym spadkiem sprzedaży – 22% rok do roku
Sytuacja w Katowicach budzi szczególne zaniepokojenie wśród ekspertów. Miasto odnotowało największy spadek sprzedaży na poziomie 22% w porównaniu rocznym. Przez ostatnie 12 miesięcy na rynek wprowadzono tam 3,8 tysiąca lokali, podczas gdy nabywców znalazło niespełna 1,6 tysiąca. To pokazuje rekordową nadwyżkę podaży nad popytem, która utrzymuje się już od niemal roku. Podobny scenariusz, choć na mniejszą skalę, widoczny jest także w Poznaniu i Łodzi.
| Miasto | Spadek sprzedaży r/r | Uwagi |
|---|---|---|
| Katowice | 22% | Rekordowa nadwyżka podaży |
| Łódź | 10-12% | Umiarkowane spadki |
| Wrocław | 10-12% | Spadki cen o 2% r/r |
| Trójmiasto | 10-12% | Wzrost cen o 10% r/r |
Warto zwrócić uwagę na zróżnicowaną sytuację w poszczególnych miastach:
- Kraków jako jedyne miasto odnotował wzrost sprzedaży (12%), głównie dzięki dwukrotnemu zwiększeniu dostępnej oferty
- W Warszawie i Poznaniu wyniki były gorsze niż przed rokiem, choć nie tak drastyczne jak w Katowicach
- Trójmiasto pomimo spadku sprzedaży odnotowało wzrost średniej ceny metra kwadratowego aż o 10% w skali roku
Zanurz się w wiedzę na temat okresu rekonwalescencji po endoprotezie biodra i odkryj, czego możesz się spodziewać podczas powrotu do pełnej sprawności.
Rekordowa podaż mieszkań – ponad 62 tys. lokali do wyboru
Rynek nieruchomości doświadcza obecnie niezwykłego paradoksu – podczas gdy sprzedaż spada, liczba dostępnych mieszkań osiąga historyczne rekordy. Klienci mają do dyspozycji ponad 62 tysiące lokali, co stanowi wzrost o 30% w porównaniu z ubiegłym rokiem. Ta nadwyżka podaży tworzy unikalną sytuację, w której kupujący po raz pierwszy od lat mają tak szeroki wybór i możliwość negocjacji. Deweloperzy, którzy przez lata budowali w tempie napędzanym optymistycznymi prognozami, teraz muszą mierzyć się z rzeczywistością wolniejszej sprzedaży i większej konkurencji.
Historyczne maksimum oferty przy spadającym popycie
Podczas gdy podaż bije rekordy, popyt systematycznie maleje. W pierwszym półroczu 2025 roku deweloperzy wprowadzili na rynek 23,3 tysiąca nowych mieszkań, czyli o 20% mniej niż rok wcześniej. To wyraźny sygnał, że firmy budowlane zaczynają dostosowywać swoje plany inwestycyjne do aktualnej sytuacji rynkowej. Mimo tej ostrożności, łączna liczba dostępnych lokali pozostaje na bezprecedensowo wysokim poziomie, co wskazuje na głębsze problemy strukturalne w sektorze mieszkaniowym.
Kraków wyjątkiem – dwukrotny wzrost dostępnej oferty
Kraków stanowi interesujący wyjątek na mapie polskiego rynku nieruchomości. Jako jedyne z analizowanych miast odnotował wzrost sprzedaży o 12% w porównaniu rocznym, osiągając wynik 2,9 tysiąca sprzedanych mieszkań. Kluczowym czynnikiem okazał się tutaj dwukrotny wzrost dostępnej oferty, który znacząco zwiększył wybór dla potencjalnych kupujących. Warto jednak zauważyć, że nawet ten pozytywny wynik pozostaje znacznie poniżej poziomów sprzed okresu boomu mieszkaniowego, gdy w pół roku sprzedawano ponad 5 tysięcy lokali.
Odkryj tajemnice mechanizmów działania giełdy wierzytelności i przekonaj się, dlaczego stanowi ona tak atrakcyjne narzędzie finansowe.
Ceny mieszkań zaczynają korygować w największych miastach
Po latach nieustannego wzrostu, w końcu doczekaliśmy się odczuwalnych korekt cenowych w największych polskich aglomeracjach. To nie są już pojedyncze przypadki czy marketingowe chwyty deweloperów, ale systematyczny trend widoczny w danych z całego rynku. Warszawa, Kraków i Wrocław odnotowują spadki, które sięgają nawet kilkunastu procent w niektórych lokalizacjach. Ta zmiana wynika bezpośrednio z rekordowej podaży mieszkań przy jednoczesnym spadku popytu – klienci wreszcie mają wybór i mogą negocjować warunki. Deweloperzy, którzy przez lata dyktowali warunki, teraz muszą dostosować się do rzeczywistości rynkowej.
Warszawa: spadki do 5% w Śródmieściu i na Woli
Stolica, która przez lata uchodziła za niezniszczalną twierdzę rosnących cen, wreszcie odczuwa realną korektę. W Śródmieściu, gdzie jeszcze niedawno metr kwadratowy potrafił kosztować ponad 20 tysięcy złotych, ceny spadły o około 5%, osiągając poziom 19 707 zł/mkw. Podobna sytuacja występuje na Woli, która przez ostatnie lata dynamicznie się rozwijała. To właśnie w tych dzielnicach, uważanych dotąd za najbezpieczniejszą lokatę kapitału, kupujący mogą teraz liczyć na lepsze warunki zakupu. Co ciekawe, nie wszystkie części Warszawy poddają się temu trendowi – Bemowo notuje jedynie symboliczne spadki, a Wawer nawet niewielkie wzrosty.
Wrocław: rekordowe 11% spadki na Kleczkowie
Wrocław pokazuje najbardziej dramatyczne zmiany na mapie polskich miast. Na Kleczkowie ceny spadły o rekordowe 11%, co stanowi największą korektę wśród wszystkich badanych lokalizacji. To wyraźny sygnał, że rynek weryfikuje przeszacowane wyceny i dostosowuje się do realiów rynkowych. Jednak nie wszystkie osiedla we Wrocławiu doświadczają spadków – Leśnica i Tarnogaj notują wzrosty, co pokazuje ogromną polaryzację nawet w obrębie jednego miasta. Szczególnie interesująco przedstawia się rynek domów jednorodzinnych, gdzie ceny na Zaciszu i Zalesiu poszły w górę aż o 21%, co świadczy o niegasnącym popycie na nieruchomości z ogrodem.
Przeanalizuj wraz z nami nastroje panujące na rynku mieszkaniowym w lipcu, gdzie stabilizacja cen przyniosła długo wyczekiwaną równowagę.
Rynek przechodzi od sprzedającego do kupującego

To już oficjalne – polski rynek nieruchomości doświadcza fundamentalnej zmiany układu sił. Po latach dominacji sprzedających, gdzie deweloperzy dyktowali warunki i ceny, teraz sytuacja wyraźnie się odwraca. Kupujący zyskują coraz większą przewagę negocjacyjną, a sprzedający muszą konkurować o ich uwagę. Ta zmiana wynika bezpośrednio z rekordowej podaży mieszkań przy jednoczesnym spadku popytu. Klienci mają teraz najszerszy wybór w historii i mogą pozwolić sobie na dłuższe namysły oraz targowanie się o warunki. Deweloperzy i prywatni sprzedający muszą dostosować się do nowej rzeczywistości, gdzie to jakość, lokalizacja i atrakcyjna cena decydują o sukcesie sprzedaży.
Wydłużony czas sprzedaży mieszkań – 3-6 miesięcy
Jednym z najbardziej wymownych dowodów na zmianę rynkowej dynamiki jest znaczne wydłużenie czasu sprzedaży mieszkań. Podczas gdy kawalerki jeszcze znajdują nabywców w ciągu 1-3 miesięcy, większe mieszkania – dwu- i trzypokojowe – często czekają na kupującego od 3 do nawet 6 miesięcy. To zupełnie nowa sytuacja w porównaniu z okresem boomu, gdy dobre mieszkania znikały z rynku w ciągu kilku dni. Wydłużony czas sprzedaży wynika z kilku kluczowych czynników:
- Nadwyżka podaży – rekordowa liczba dostępnych mieszkań daje klientom czas na porównanie ofert
- Ograniczona zdolność kredytowa – pomimo obniżek stóp procentowych, wiele osób wciąż nie kwalifikuje się na wysokie kredyty
- Ostrożność kupujących – klienci wolą poczekać na lepszą okazję niż podejmować pochopne decyzje
Właściciele z rynku wtórnego częściej obniżają ceny niż deweloperzy
Ciekawym zjawiskiem jest różnica w strategiach cenowych między deweloperami a prywatnymi sprzedającymi. Podczas gdy duże firmy budowlane wolą przeczekać gorszy okres i niechętnie ogłaszają oficjalne obniżki, właściciele mieszkań z rynku wtórnego są znacznie bardziej elastyczni. Wynika to z kilku powodów:
| Grupa sprzedających | Strategia cenowa | Przykładowe działania |
|---|---|---|
| Deweloperzy | Stabilizacja cen, brak oficjalnych obniżek | Oferowanie dodatkowych benefitów, dłuższe terminy realizacji |
| Właściciele wtórni | Częste obniżki cen, elastyczność negocjacyjna | Gotowość do negocjacji nawet 10-15% poniżej ceny wyjściowej |
Ta różnica w podejściu tworzy interesującą sytuację, gdzie rynek wtórny często oferuje lepsze okazje niż pierwotny. Kupujący, którzy są gotowi negocjować i przeglądać oferty, mogą znaleźć naprawdę atrakcyjne propozycje od osób prywatnych potrzebujących szybkiej sprzedaży. Deweloperzy natomiast wolą utrzymywać ceny, licząc na poprawę koniunktury lub nowe programy rządowe wspierające zakup mieszkań.
Brak bodźców grozi stagnacją na rynku mieszkaniowym
Obecna sytuacja na rynku mieszkaniowym wyraźnie wskazuje na niebezpieczną tendencję w kierunku długotrwałej stagnacji. Dane z pierwszego półrocza 2025 roku pokazują, że bez dodatkowych impulsów pobudzających popyt, rynek może utknąć w fazie zastoju na wiele miesięcy. Deweloperzy sprzedali jedynie 18,3 tysiąca mieszkań, podczas gdy oferta osiągnęła historyczne maksimum ponad 62 tysięcy lokali. To klasyczny przykład nierównowagi rynkowej, gdzie podaż znacząco przewyższa popyt. Bez interwencji w postaci programów wsparcia lub ułatwień finansowych, możemy obserwować stopniowe spowolnienie całego sektora budowlanego.
Eksperci ostrzegają przed długotrwałą stagnacją bez impulsów
Analitycy rynku nieruchomości jednoznacznie wskazują, że brak nowych bodźców może doprowadzić do przedłużającego się okresu stagnacji. Przykład majowej obniżki stóp procentowych pokazał, że pojedyncze działania mają jedynie krótkotrwały efekt. Eksperci podkreślają, że obecna sytuacja wymaga kompleksowego podejścia i stabilnych rozwiązań systemowych. W przeciwnym razie rynek może wejść w fazę, gdzie zarówno deweloperzy, jak i kupujący będą przyjmować postawę wyczekującą, co dodatkowo pogłębi istniejące problemy.
| Okres | Wprowadzone bodźce | Efekt rynkowy |
|---|---|---|
| I kw. 2024 | Kredyt 2% | Dynamiczny wzrost sprzedaży |
| Maj 2025 | Obniżka stóp procentowych | Krótkotrwałe ożywienie |
| II poł. 2025 | Brak nowych programów | Ryzyko stagnacji |
Potrzeba nowych programów wsparcia lub ułatwień finansowania
Obecna sytuacja wymaga pilnego wprowadzenia nowych mechanizmów wspierających rynek mieszkaniowy. Potrzebne są zarówno programy skierowane do pierwszych nabywców, jak i rozwiązania ułatwiające finansowanie inwestycji deweloperskich. Doświadczenia z programem Bezpieczny Kredyt 2% pokazują, że dobrze skonstruowane narzędzia mogą skutecznie pobudzić popyt. W obecnych warunkach konieczne jest stworzenie systemu, który nie tylko obniży bariery wejścia dla kupujących, ale także zapewni stabilność całemu sektorowi budowlanemu. Bez takich działań rynek może utknąć w martwym punkcie na dłuższy czas.
Deweloperzy dostosowują plany inwestycyjne do realiów rynkowych
W odpowiedzi na zmieniającą się sytuację rynkową, deweloperzy zaczynają rewidować swoje strategie inwestycyjne. Zamiast ślepo podążać za optymistycznymi prognozami, firmy budowlane teraz ostrożnie analizują rzeczywiste tempo sprzedaży i dostosowują do niego swoje plany. To wyraźna zmiana po latach agresywnej ekspansji, gdy nowe inwestycje powstawały jedna po drugiej. Teraz priorytetem stało się dostosowanie do aktualnego popytu, a nie realizowanie założonych wcześniej harmonogramów. Deweloperzy zdają sobie sprawę, że kontynuowanie dotychczasowego tempa budowy przy spadającej sprzedaży mogłoby doprowadzić do jeszcze większej nadpodaży i problemów z płynnością finansową.
Mniejsza liczba nowych inwestycji – o 20% mniej wprowadzonych lokali
W pierwszym półroczu 2025 roku deweloperzy wprowadzili na rynek 23,3 tysiąca nowych mieszkań, co oznacza spadek o dokładnie 20% w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. To nie jest przypadkowa fluktuacja, ale przemyślana strategia mająca na celu uniknięcie gromadzenia nadmiernych zapasów niewykorzystanych lokali. Firmy budowlane świadomie ograniczają tempo wprowadzania nowych projektów, czekając na wyraźniejsze sygnały odbudowy popytu. Ta ostrożność wynika z doświadczeń ostatnich miesięcy, gdy mimo rekordowej oferty, sprzedaż systematycznie spadała, pozostawiając deweloperów z rosnącą liczbą niesprzedanych mieszkań.
Ostrożne wyczekiwanie zamiast agresywnej ekspansji
Obecna strategia deweloperów przypomina bardziej ostrożne wyczekiwanie niż agresywną ekspansję charakterystyczną dla lat boomu mieszkaniowego. Firmy wolą teraz obserwować rynek i stopniowo dostosowywać swoje działania, zamiast ryzykować inwestycje w niepewnych warunkach. To podejście widać szczególnie w sposobie zarządzania istniejącymi projektami – deweloperzy wydłużają harmonogramy realizacji, rozkładają etapy inwestycji na dłuższe okresy i dokładniej analizują decyzje o rozpoczęciu nowych budów. Taka taktyka pozwala im zachować płynność finansową i elastycznie reagować na zmieniającą się sytuację rynkową, choć jednocześnie spowalnia tempo rozwoju całego sektora.
Zniżki cenowe pojawiają się stopniowo, bez spektakularnych korekt
Obecna faza rynkowa charakteryzuje się stopniowym dostosowywaniem cen do realiów popytowych, bez gwałtownych przecen czy spektakularnych korekt. Deweloperzy wolą stosować strategię miękkiego lądowania, stopniowo obniżając ceny lub oferując dodatkowe benefity, zamiast drastycznych obniżek, które mogłyby negatywnie wpłynąć na postrzeganie wartości ich inwestycji. To podejście wynika z obawy przed wywołaniem efektu domina i gwałtownym załamaniem się cen na całym rynku. Klienci obserwują więc powolne, ale systematyczne poprawianie się warunków zakupu, choć wciąż nie ma mowy o powrocie do sytuacji sprzed kilku lat.
Wrocław: spadek średniej ceny o 3,8% od szczytu jesienią 2024
We Wrocławiu średnia cena metra kwadratowego spadła o około 550 złotych w porównaniu z rekordowym poziomem z jesieni 2024 roku. To oznacza korektę na poziomie 3,8%, co pokazuje, że nawet w jednym z najbardziej dynamicznych rynków w Polsce ceny podlegają naturalnym procesom dostosowawczym. Spadek nie jest dramatyczny, ale wyraźnie odczuwalny dla kupujących, którzy teraz mogą negocjować lepsze warunki. Co ciekawe, w ujęciu rocznym ceny we Wrocławiu są niższe o 2%, co potwierdza trend stopniowej korekty po latach nieustannego wzrostu.
Kraków: niewielkie spadki cen ofertowych o 2,4%
Kraków, który tradycyjnie należy do najdroższych rynków w Polsce, odnotował niewielką korektę cenową na poziomie 2,4% w porównaniu z rekordowymi wycenami. Co ciekawe, w skali roku ceny w Krakowie nawet nieznacznie wzrosły (o 2%), co pokazuje specyfikę tego rynku i jego większą odporność na spadki. Ta stabilizacja wynika częściowo z utrzymującego się popytu na mieszkania w atrakcyjnych lokalizacjach oraz ograniczonej podaży nowych inwestycji w ścisłym centrum. Deweloperzy w Krakowie wolą więc utrzymywać ceny, oferując dodatkowe udogodnienia, niż ryzykować większymi obniżkami.
Różnicowanie się rynków lokalnych – każde miasto ma inną dynamikę
Polski rynek nieruchomości przechodzi właśnie proces głębokiej polaryzacji, gdzie każde większe miasto rozwija się własną ścieżką. Podczas gdy jedne aglomeracje notują spadki sprzedaży sięgające 20%, inne utrzymują stabilność lub nawet odnotowują wzrosty. To wyraźny sygnał, że czasy jednolitego rynku minęły bezpowrotnie. Kupujący muszą teraz analizować nie tylko ogólnokrajowe trendy, ale przede wszystkim lokalne uwarunkowania – od dostępności terenów inwestycyjnych przez migracje wewnętrzne po specyfikę gospodarki regionalnej. Deweloperzy już to zrozumieli i dostosowują strategie do poszczególnych rynków, co widać po różnicach w tempie wprowadzania nowych inwestycji.
Trójmiasto: wzrost cen o 10% w ciągu roku
Trójmiasto stanowi jaskrawy wyjątek na tle ogólnopolskich trendów spadkowych. Podczas gdy większość dużych miast odnotowuje korekty cenowe, metr kwadratowy w Gdańsku, Gdyni i Sopocie poszedł w górę o impujujące 10% w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Ta dynamika wynika z unikalnego połączenia czynników – ograniczonej podaży nowych inwestycji przy wciąż silnym popycie napędzanym atrakcyjnością regionu. Morze, rozwinięty sektor usług i stabilny rynek pracy przyciągają nowych mieszkańców, którzy są gotowi płacić premium za życie nad Bałtykiem. Co ciekawe, ten wzrost następuje pomimo spadku sprzedaży deweloperskiej o 10-12%, co pokazuje specyficzną równowagę między podażą a popytem charakterystyczną dla nadmorskich lokalizacji.
Segment domów jednorodzinnych we Wrocławiu: wzrosty do 21%
We Wrocławiu obserwujemy fascynujące zjawisko dwóch prędkości – podczas gdy ceny mieszkań na niektórych osiedlach spadają nawet o 11%, rynek domów jednorodzinnych notuje spektakularne wzrosty. Na Zaciszu i Zalesiu ceny poszły w górę o niesamowite 21% w skali roku. To pokazuje głęboką zmianę preferencji Polaków, którzy po pandemicznym doświadczeniu coraz bardziej cenią sobie przestrzeń i prywatność. Dom z ogrodem przestał być luksusem, a stał się priorytetem dla wielu rodzin
– zauważają lokalni pośrednicy. Ta tendencja jest szczególnie widoczna we Wrocławiu, gdzie rozwinięta infrastruktura podmiejskich dzielnic łączy zalety życia w mieście z komfortem przestrzeni charakterystycznej dla mniejszych miejscowości.
Wnioski
Polski rynek nieruchomości przechodzi fundamentalną transformację po latach nieustannego wzrostu. Sprzedaż mieszkań deweloperskich spadła o 10% w porównaniu z ubiegłym rokiem, podczas gdy dostępna oferta osiągnęła historyczne maksimum przekraczające 62 tysiące lokali. Ta wyraźna nadwyżka podaży nad popytem stworzyła unikalną sytuację, w której kupujący zyskali przewagę negocjacyjną po latach dominacji deweloperów.
Poszczególne miasta wykazują skrajnie różną dynamikę – podczas gdy Katowice odnotowały rekordowy spadek sprzedaży o 22%, Kraków jako jedyny zanotował wzrost o 12%. Szczególnie interesująco prezentuje się Trójmiasto, gdzie pomimo spadku sprzedaży ceny wzrosły o 10%, oraz Wrocław, gdzie rynek mieszkań i domów jednorodzinnych rozwija się na dwóch różnych prędkościach.
Deweloperzy dostosowują strategie inwestycyjne do nowych realiów, ograniczając liczbę nowych projektów o 20% i wydłużając harmonogramy realizacji. Ceny mieszkań zaczynają stopniowo korygować, szczególnie w największych aglomeracjach, choć bez spektakularnych przecen. Bez nowych programów wsparcia rynek grozi wejściem w fazę długotrwałej stagnacji, co wymaga pilnych rozwiązań systemowych.
Najczęściej zadawane pytania
Czy to dobry moment na zakup mieszkania?
Obecna sytuacja rynkowa przechyla szalę na korzyść kupujących. Rekordowa podaż mieszkań daje nieograniczone możliwości wyboru i negocjacji cen. Właściciele z rynku wtórnego są szczególnie skłonni do obniżek, często nawet o 10-15%. To unikalna okazja, by znaleźć mieszkanie spełniające wszystkie oczekiwania w atrakcyjnej cenie.
Kiedy ceny mieszkań przestaną spadać?
Proces korekty cen jest stopniowy i zróżnicowany regionalnie. W niektórych miastach, jak Trójmiasto, ceny wciąż rosną, podczas gdy we Wrocławiu czy Warszawie obserwujemy spadki. Eksperci spodziewają się stabilizacji dopiero po wprowadzeniu nowych programów wsparcia lub znaczącej poprawie sytuacji ekonomicznej. Obecnie trend spadkowy może utrzymywać się jeszcze przez kilka kwartałów.
Czy deweloperzy ogłoszą większe przeceny?
Deweloperzy wolą strategię miękkiego lądowania – stopniowe obniżki lub dodatkowe benefity zamiast drastycznych przecen. Obawiają się efektu domina i załamania cen. Właściciele z rynku wtórnego są bardziej elastyczni i często oferują lepsze warunki. Warto śledzić pojedyncze inwestycje i negocjować indywidualnie.
Dlaczego Kraków radzi sobie lepiej niż inne miasta?
Kraków dwukrotnie zwiększył dostępną ofertę, co przyciągnęło kupujących szukających większego wyboru. Miasto utrzymuje też stabilny popyt dzięki atrakcyjności turystycznej i akademickiej. Ograniczona podaż w ścisłym centrum i specyfika lokalnego rynku pracy sprawiają, że rynek jest bardziej odporny na spadki.
Czy rynek wtórny oferuje lepsze okazje niż deweloperski?
Zdecydowanie tak. Podczas gdy deweloperzy utrzymują stabilne ceny, oferując dodatkowe benefity, właściciele prywatni są gotowi na większe ustępstwa. Często potrzebują szybkiej sprzedaży i są skłonni negocjować ceny nawet 10-15% poniżej wyjściowych. To doskonały moment na poszukiwanie okazji wśród ofert od osób prywatnych.
Jakie miasta są najbardziej odporne na spadki?
Trójmiasto wykazuje największą odporność z wzrostem cen o 10% pomimo spadku sprzedaży. Kraków utrzymuje stabilność dzięki zróżnicowanej gospodarce. Warszawa, choć odnotowuje spadki w niektórych dzielnicach, zachowuje relative stabilność w ujęciu ogólnym. Największe korekty widoczne są w Katowicach, Łodzi i na niektórych osiedlach Wrocławia.

